Karkonosze i TravelInk

27583534_1698940373503209_2115850271_n

Wróciłem z Indii i wpadłem w rytm życia Bieszczadzkiego, rąbanie drewna, palenie w piecu, gotowanie, psiaki, nalewkarnia, obowiązki itd itd.
Ale to nie znaczy, że przestałem myśleć o wyjazdach i że te wyjazdy mniejsze czy większe odstawiłem na bok. Absolutnie nie !

25 stycznia zapakowałem się w Skodzinkę i udałem się do Szklarskiej Poręby gdzie odwiedziłem “starych” znajomych w Schronisku Pod Łabskim Szczytem, gdzie kiedyś przepracowałem miesiąc czasu i gdzie zostawiłem kawał serducha.
Cudowne miejsce, cudowni ludzi- na tyle cudowni, że pięć lat temu, właśnie wtedy gdy tam pracowałem rozważałem zostanie tam na zawsze. Inne góry niż Bieszczady, troszkę wyższe, ale mimo wszystko trochę lepiej zorganizowane, no i przede wszystkim coś się dzieje przez cały rok, a nie tak jak w Bieszczadach. Przychodzi jesień, zima i zaczyna się stagnacja. Wszystko zostaje zamknięte, ludzi na ulicach prawie nie uświadczysz,
a w takiej sytuacji gdy tak jak ja jesteś sam/a można dostać pierdolca.

Ale życie potoczyło się tak, że jednak Bieszczady wygrały i teraz się z tego cieszę.
Kocham te góry i to miejsce, i wiem, że to jest moje miejsce na ziemi.

Ale do rzeczy ! Głównym powodem mojego wyjazdu w Karkonosze było odwiedzenie Kasi, Bartka i Rafała, którzy zawitali do mnie w sierpniu 2017 roku z projektem TravelInk, który w skrócie polegał na tym, że ta trójka pozytywnych ludzi jeździła po całej Polsce i w zamian za ugoszczenie ich pod swoim dachem tatuowali danego delikwenta, których ich przyjął, a wszystko to uwieczniali, aparatami, kamerami.
Warunkiem było to, żeby dany osobnik mieszkał w miejscu związanym z przyrodą, miejscu pięknym i robił coś ciekawego w życiu, żeby miał pasję i chciał się tym w jakiś sposób podzielić z tą trójką i potencjalnymi widzami.
Właśnie jednym z celów tego projektu było pokazanie nam Polakom i całemu światu, że Polska to piękne miejsce, z którego powinniśmy być dumni, i że żyją w nim pozytywni, otwarci ludzie, a nie tylko gderacze i narzekacze, którzy najchętniej wbili innym kosę między żebra tylko za to, że bardziej im się powodzi.
Tatuaż też nie miał być tylko zwykłem tatuażem, był to specjalnie dobrany pod danego ludzia wzór, symbol, który ma towarzyszyć nam (uczestnikom) przez całe życie.
Wizyta w Kowarach, bo tam mieszkają twórcy tego projektu i filmu, była cudownym czasem dla mnie. Czasem gdy mogłem spotkać się z nowymi przyjaciółmi, poznać ich rodziny i uczestniczyć przez chwilę w ich życiu, a przy okazji tego obejrzeć po raz pierwszy film : Tatuaż- Amulet Szczęścia.
Podczas oglądania filmu prawie się popłakałem, wróciły do mnie te wszystkie emocje, które towarzyszyły wizycie TravelInk w moim domu.
Zarówno film, jak i czas spędzony z Kasią i Bartkiem. (Rafał niestety był chory) naładowały moje akumulatory i wróciłem w Bieszczady pełen optymizmu, pozytywnej energii, radości i chęci do działania i przyciągania w Bieszczady właśnie tak kolorowych, ciekawych i pozytywnych osób.
Zachęcam Was do obejrzenia tego filmu i podzielenia się swoimi uwagami, przemyśleniami odnośnie tego projektu.

Film – “Tatuaż- Amulet Szczęścia” :

Fanpage Studia Tatuażu Paradog’s Art :
https://www.facebook.com/paradogsart/

Fanpage M.Brothers Studio :
https://www.facebook.com/mbrostudio/

Peace

Advertisements